Exit Wounds R-4

09:53


- Róża dla pięknej pani!
Brian uśmiecha się, odbierając podarowany mu kwiatek, ale nic nie mówi.
Lubi bawić się ludźmi - dotarło to do niego już jakiś czas temu, może na początku kariery. Kiedyś był zupełnie inny, nie przychodziło mu do głowy, że pieprzenie się z cudzymi umysłami może być zabawne, a nawet przyjemne.
Kiedyś jacyś goście w klubie przez pół godziny próbowali go poderwać, dopóki im się w końcu nie przedstawił. Zastanawiał się wtedy, jakim cudem nie skończył jako krwawa masa. Pewnie przez swój wzrost. Małych ciot się w końcu nie bije.
'Im więcej się przebierasz, tym więcej masz zabawy.' - powiedział w wywiadzie, nie tak dawno temu. Nie, nie jest transwestytą, nic z tych rzeczy. Skończył studia aktorskie, a damskie ubrania i makijaż to kolejny sposób na udawanie kogoś innego. Za jakiś czas stwierdzi, że to wszystko nie jest grą, że taki jest, że to ON, przebieranie sprawia, że czuje się dobrze.
Kieruje się z powrotem w stronę mieszkania Stefana; Słońce mocno grzeje go w plecy, i gdyby nie ten wiatr, byłoby idealnie - podmuchy co chwilę mierzwią mu włosy. Brian tego nienawidzi.
- Patrz co dostałem! - oznajmia radośnie Stefanowi, kiedy tylko zamyka za sobą drzwi wejściowe. Podchodzi do niego i pokazuje z bliska czerwoną różę.
- Znowu wzięli cię za dziewczynę? - pyta basista, nie podnosząc się z kanapy. Jest rozbawiony za każdym razem, kiedy Brian wraca z prezentami od przypadkowych ludzi oczarowanych 'piękną panią'.
Brian siada obok niego, śmiejąc się. Nagle przypomina sobie o czymś.
- Dlaczego kiedy się dzisiaj obudziłem, ciebie nie było?
Twarz Stefana się zmienia - mikroekspresja trwająca dosłownie parę sekund, ale wokalista mimo wszystko zauważa. Czuje coś dziwnego w sercu, przeczucie, którego nie potrafi sprecyzować, a które potem będzie sobie wypominał wiele lat.
- Tak jak ty przed chwilą, byłem na spacerze.
Brian przyjmuje taką wersję, próbuje uspokoić potwora w środku samego siebie, który mówi mu, że coś jest nie tak. Kto chodzi na spacery o 4 rano? Może właśnie Stefan? Pewnie nie mógŁ spać, to nic takiego.
Stefan nie ma w mieszkaniu żadnego wazonu, więc Brian chce wsadzić swój prezent do słoika, który udało mu się znaleźć w jednej z szafek pod zlewem. Kiedy podnosi różę ze stolika, kłuje się w kciuk cierniem.
Długo nie może oderwać wzroku od cienkej strużki krwi spływającej po palcu.

***

- Przyjedź. - łamie mu się głos.
Więc Stefan słucha jego prośby, ale mówi, że najwcześniej dotrze za pół godziny. To za długo, zdecydowanie za długo, panika rośnie Brianowi w gardle, utrudniając przełykanie i mówienie. Trzęsącymi się dłońmi ledwo wybrał numer w telefonie. Nie powinien tego kupować, nie powinien tego brać, poprostuniepowinien. Kiedy się wreszcie nauczy? Miał mieć wspaniały odlot, a znowu skończyło się na bad tripie; Słyszy w zakamarkach mieszkania i widzi w cieniu rzeczy, różne rzeczy, nawet trudno mu je opisać, nie mają konkretnej postaci.
Czuje, że coś go obserwuje, dlatego siedzi w kącie kuchni. Chce zasłonić oczy, ale boi się ruszać - co jeśli to coś zaatakuje go właśnie wtedy, kiedy nie będzie patrzył? Wie, że sam sobie wkręca niestworze rzeczy, ale nie potrafi przestać, najgorsze myśli zalewają go falami.
Wydaje mu się, że mija cała wieczność, kiedy nagle podskakuje na dźwięk przekręcanego w drzwiach zamka. Stefan wchodzi do mieszkania, woła Briana, a ten wstaje i biegnie - mija łazienkę i sypialnię, jest pewny, że za oszklonymi drzwiami stoją postacie.
Z impetem wpada na basistę, chowa twarz w jego kurtce. Stefan od razu widzi, od razu wie, jak zwykle. Nie potrafi zliczyć, ile razy się to ostatnio powtórzyło.
- Co wziąłeś?

***

Brian leży z głową na kolanach Stefana, który głaszcze go po włosach. Narkotyk powoli przestaje działać, Brian czuje się, jakby spadał w czarną odchłań. Przestaje się trząść; Mięśnie go bolą.
- Musisz z tym skończyć, bo wszystko zniszczysz.
Brian strąca dłoń Stefana, kiedy basista próbuje podwinąć rękaw jego koszulki. Wie, co chce zobaczyć. Ale on nie może mu tego pokazać. Ma wrażenie, że Stefan nadal nic nie wie na pewno, dopóki nie zobaczy namacalnych dowodów.
 - ... Zespół, siebie. Nas.
- Nie chcę nas zniszczyć. - wokalista wstaje, zapala papierosa. Patrzy przez okno, ale nic nie widzi.
- Pomogę ci. - Stefan obejmuje go od tyłu. - Obiecuję, że ci pomogę.
Brian ma ochotę głośno się śmiać. Czuje tyle sprzecznych emocji, ma wrażenie, że wybuchnie mu głowa i serce, jeśli on, albo ktoś tego za niego nie uporządkuje.
Boi się.

***

Wczesnym rankiem komórka Stefana zaczyna wibrować na nocnej szafce; Brian się budzi.
- Stef? - patrzy, jak basista szybko się ubiera. - Gdzie idziesz?
- Muszę coś załatwić.
Potwór w klatce piersiowej Briana znowu się odzywa; Stefan wygląda, jakby spłoszył się na dźwięk jego głosu. Bardzo chce wiedzieć, o co chodzi, ale postanawia nie pytać.
Chwilę później zostaje sam w mieszkaniu, sam w łóżku. Próbuje jeszcze zasnąć, ale myśli nie dają mu spokoju.


You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts